Książki z 2021

Andrzej Ballo Albowiem

Alina Biernacka Kiedyś, jednak. Wiersze wybrane (1977-2020)

Maria Bigoszewska Złodziejska kieszeń

Jarosław Błahy Zaklęty w szerszenim gnieździe

Nicolas Bouvier Na zewnątrz i wewnątrz

Roman Chojnacki Pasterz słoneczników

Roman Ciepliński Życie zastępcze

Wojciech Czaplewski Książeczka wyjścia

Marek Czuku Róbta, co chceta

Adrian Gleń M [małe prozy]

Małgorzata Gwiazda-Elmerych Zapojutrze

Tomasz Hrynacz Emotywny zip

Tomasz Hrynacz Pies gończy

Jarosław Jakubowski Bardzo długa zima

Jarosław Jakubowski Ciemna Dolina

Lech M. Jakób Ćwiczenia z nieobecności

Zbigniew Kosiorowski Zapodziani

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito

Bogusława Latawiec Nieoznakowany szlak

Ryszard Lenc W cieniu Golgoty

Artur Daniel Liskowacki Cukiernica pani Kirsch (wydanie 2)

Artur Daniel Liskowacki Eine kleine (wydanie 4)

Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb Przybysze i przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich

Joanna Matlachowska-Pala Bezpowrotne

Piotr Michałowski Dzień jest wierszem, świat kolorem

Dariusz Muszer Dzieci krótszej nogi Syzyfa

Marek Pacukiewicz Wieki średnie

Małgorzata Południak Podróżowanie w przestrzeni

Karol Samsel Autodafe 4

Grzegorz Strumyk Wyjście

Michał Trusewicz Przednówki
 

PISMO SZYBKIE, Nasz świat Karamoro

2018-09-10 19:54

Niefikcyjny, zbyt brutalny świat, to ten, w którym jesteśmy. Kto tu jakimś cudem żyje, ten musi przebywać w otwartych przestrzeniach, gdzie jest możliwość ucieczki.

Mówi Drzeżdżon.

Mówi, że chciałby się schronić w szumie skrzydeł dzikich gęsi.

Mówi, że badał kiedyś granice ludzkiej wrażliwości, że dzieci są silniejsze, bo kreują swój świat, a chorzy psychicznie są bezbronni, bo się z nim utożsamiają. Badał chorą wyobraźnię, rozerwaną, bez spójności. Szukał prawdziwej czułości. Wie o dotykaniu. Ma w sobie kult rąk. Unika rozmów, które słyszy potem gdzieś w środku. Pisze o Jezusie, że nie jest tragiczną postacią, tylko że brutalność ludzka zaważyła na jego nieśmiertelności.

Nasz świat to Karamoro, to wodospad Niagara i Bóg też jest na tym świecie, siedzi na brzegu strumienia i moczy nogi albo chodzi boso po lesie.

Drzeżdżon mówi, że sam nie przekroczył granicy tego lasu, chociaż stał też nad wodospadem Niagara.

Wokół lasu, na skraju którego został wypluty, jest zadzierzgnięta pętla idei obozowej.

Stąd nie można wyjść, nawet przekraczając wszelkie granice. Miał o tym kilka konwencjonalnych rozmów z Bogiem. Bóg ukrywa się w tym lesie zupełnie jak sen.

Tak dużo napisał, ale nie zdążył zrobić wszystkiego, o czym zaczął konwencjonalnie rozmawiać z Bogiem, ani miejsca uświęconego czasu nie znalazł, ani nie został kierowcą autobusu, ani nie zdobył poczucia bezpieczeństwa, raz żył w przerażeniu, raz w nabożeństwie, w tej książce też nie ma zwycięzcy, tak jak wszędzie.

_________________________________

Jan Drzeżdżon - Twarz Boga

© Marta Zelwan