To jeszcze pozostaje: wszystko odczuwać, patrzeć, chłonąć, słuchać. Cicho mówić ku tej osobie w sobie, która jest ciekawa tego i rozumie. Wilczyca Woolf pisze, że siedziała razem z kimś i patrzyli jak drzwi się otwierają i ludzie wchodzą, i ludzie wychodzą, i drzwi się zamykają, i tak ciągle, i tak dalej. Szczęśliwa, bo wpadła na nowy pomysł nowej formy dla nowej powieści. Będzie ją pisała. Przypuśćmy, że jedna rzecz powinna wynikać z drugiej - a równocześnie zachować formę i tempo, i zawierać w sobie wszystko, wszystko? (...) żadnych rusztowań, nawet cegły właściwie niewidoczne, wszystko zmierzchające, tylko serce, emocja, humor, wszystko to jasne jak płomień we mgle.
Temat nieważny, z początku zupełnie nieważny, tematy są wszędzie, w każdej chwili. Ostra zieleń jedwabiu sukni Ottoline.
Byłam w "Dzienniku" Virginii Woolf
© Marta Zelwan