Pierwsze wydanie książki Styrona miało polski tytuł „Dotyk ciemności”. Dotyk miał znaczenie. Po co dopisek „kronika obłędu”? Nie jest to kronika obłędu. Takim samym obłędem można by nazwać piekielny ból fizyczny albo wojnę światową. Nowe tłumaczenie zmieniło książce tytuł i teraz mamy do czynienia z „Ciemnością widomą”. Brak dotyku, brak czucia.
William Styron opisuje drogę w głąb ciemności, jaką jest depresja. Jak twierdzi, aura depresji nie podlega żadnym modulacjom, dominuje w niej mrok, światło traci swój blask. (…). Jest to dobra pozycja, a bolesna i mocna tematyka, tylko pogłębia doznania czytelnika. Takiej książki się jednak nie poleca, ponieważ każdy sam dokonuje wyboru, czy w pamięci chce mieć portret tej choroby psychicznej.*
Takiej książki się nie poleca. Pogłębia doznania. Zawsze mamy wybór, czasem jednak nie.
___________________________
* Fragment recenzji ze strony http://merlin.pl/Ciemnosc-widoma_William-Styron/browse/product/1,1077588.html
© Marta Zelwan