Gdybym umiała rysować, nie pisałabym liter. Nie czytałabym wiersza Barańczaka o porcelanie: Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka, której nie żal. Dowiedziałam się niezliczoną ilość razy, że nie będę nigdy w świecie czuła się jak u siebie w domu, ale mam gdzie żyć, powiedział ktoś, mam swoje sny zanotowane, naszkicowane jak obrazki.
Z tym, że sny są w tym samym świecie, co jawa. Jest jeden świat rozmaity. Przechodzi się przez tereny prawdy mniejszej, prawdy większej, przez wszystkie sny i dalej.
Dziś, w rocznicę stanu wojennego, plus siedem celsjuszy, deszcz. Słońce wstrzymane. Wtedy, gdy jechały czołgi, tamtejszy śnieg skrzypiał.
© Marta Zelwan