7 września 2016, 5
Wieczór spędzamy nad pierogami w Bohemie. Tu bywał pono Witkacy. Malował, pisał, gził się i ćpał nad Grajcarkiem patrząc na Palenicę. Obok nas Francuz zamawia tutejszy specjał, czyli pstrąga. Popija piwem, mlaska grubym językiem. Dla mnie pierogi z truskawką, dla Violi z jagodą. Dobre, smakuje. Żwawa kelnereczka macha ogonkiem. Wychodzimy. Zmęczeni po krótkiej lekturze zasypiamy.
Noc.
Budzę się z niczego. Rozgwieżdżone niebo. Wchodzi chłód i mgła. W oddali słychać dudnienie Szczawnicy. Spoglądam w dół, nasłuchuję.
© Maciej Wróblewski