To co się wydarza, obrazy i słowa, przypomina mi odczucie życia w zagrożeniu przed laty. Brutalne, nieznośnie lekkie rozpuszczanie w słowach języka szukającego prawdy. Jego lejące się włókna.
Potrzebna opowieść, by przetrwać tylko dzięki akceptacji innego w nas.
To już deszcz, ten prawdziwy, długotrwały, ciemne niebo, wypłoszeni ludzie z parku, mogę iść, wiem, że ciało chce być sprawne i móc przynosić odczucia szczęścia ze znalezienia swojego miejsca pod niebem.
Napisałem zdanie o tym, o czym nie wiedziałem przed napisaniem tego zdania.
Chcę prawdziwego języka, a język którym chcemy się porozumieć w życiu jest sztuczny, a nie język sztuki.
© Grzegorz Strumyk