Próbuję napisać o sobie, odróżnić swoje i siebie od nie wyszczególnionej popchniętej do przedłużania życia lawiny, i kogo miało by obchodzić moje widzenie, jest tak nieopłacalne w całym tym zamieszaniu, w jakim się znajduję. Dawniej nie mogłem słuchać Mozarta, teraz łatwo mnie przenosi w jakieś utajnione rejony smutku w radości, nawet on. .Robię jakieś projekty i słucham. Muzyka, i słowa są wszędzie, niezapisywanie ich byłoby osiągnięciem, samym dobrem, tylko dotykowi nie dorównują. Wszystko trzeba mieć w takiej postaci, żeby móc wziąć to w ręce.
© Grzegorz Strumyk