Szukam łyżeczki do herbaty, szukam w domu, w piwnicy, na aukcjach, wszędzie. Nagle łyżeczka stała się najważniejszym punktem, od którego chcę zacząć albo kontynuować, to, co zacząłem. Teraz od łyżeczki będzie zależało, jak długo potrwa paraliż innych celów, działań. Szukam łyżeczki, jej kształtu, mojego dotyku w zetknięciu z metalem, temperaturą, barwą. W ręku, czy położona na wierzchu, zakopana na biurku, jest moim zakończeniem, jak czapka, rękawiczki, buty, klawiatura do komputera. Bo może we wszystkim chodzi o przedłużenie myśli, uczucia, czucia, przeniesienie z miejsca, nie odnalezienie tylko w jednym. I ja mogę zostać, bywam przedmiotem mówiącym.
© Grzegorz Strumyk