W czasie przedświątecznym, czyimi oczami próbuję spojrzeć – to święto nadziei w długim, ciemnym czasie zimy. Wypatrywane święto światła. Snop światła w ciemności.
Mnie nie interesuje literatura, tylko najmniejszy ślad ryzyka, jakiegokolwiek ryzyka w treści, w formie, w języku, w nieporadności nawet. To daje nadzieję odmiany, również samej literatury.
Literatura i sztuka nie są mi potrzebne, tylko rzucone w nieoczekiwany sposób światło, w najmniej oczekiwanym miejscu, odmieniające spojrzenie. Tak u mnie dochodzi do bliższego związku, gdy dostaję nadzieję, że mogę dostać coś więcej.
© Grzegorz Strumyk