Przestaje mnie zupełnie interesować jakaś taryfa ulgowa wobec siebie, choć może to jeszcze życzenie, bo mógłbym się pogrążyć, w pisaniu o sobie. Jak nam dać odpowiednie narzędzia, to wszystko spierdolimy. Po latach, czuję, rozmyślam, że spustoszenie ducha jeszcze większe niż ciała. Część bezwzględności jakiej doszukuję się u siebie, można przypisać okolicznościom, wymuszeniom przez ludzi, ale zaprzecza to obrazowi siebie, niezdolnego do bezwzględnych działań. Fałszujemy swój obraz do obrzydzenia. Tak naprawdę liczą się w życiu tylko chwile odmowy fałszowania obrazu siebie.
© Grzegorz Strumyk