Ukochany redaktor nie może pogodzić się, że tu wielka poezja, wartości, że ho, ho, a w życiu poety to już nie bardzo, ale to właśnie te pęknięcia dopiero są interesujące, niech pisarze, poeci siebie szukają i poprawiają a nie biorą się za poprawianie świata, bo to nie oryginalne i łapanie się historii, której nie ma, historię piszą Szekspirowie, własną i jedyną.
W maju chyba 1983, nie chce mi się teraz sprawdzać w kalendarzykach, w Laskach pod Warszawą, w jadalni, w czasie obiadu, obok Zbigniew Herbert, będąc w sporze z jakimś facetem, autorytatywnie głosił, że kartofle są bezwartościowe, kasza ma wartości.
O ile byłby bliższy historii człowieka Pan Cogito wypowiadający się na temat kartofli i kaszy.
© Grzegorz Strumyk