nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

BŁĘDNIK ONLINE, Y-hy-hy, y-hy-hy

2017-01-21 09:12

Y-HY-HY, Y-HY-HY. W brulionie z roku 1974 mam notatki z odwiedzin teściowej, która przyszła popieścić się ze swą wnusią, małą Anusią. I oto bierze Anię na kolana, poruszając ulubiony przez siebie temat: Papu. „Papu, papu”, mamrocze. Po chwili głośno woła: „Maaama!” (to w stronę żony, która jest w kuchni). „Dziecko głodne!”

Skoro głodne, trzeba przygrzać kaszkę.

Kaszka przygrzana.

Teściowa karmi wnuczkę. „Doble? Doble?”, sepleni. „Hap, hap, hap”, zachęca Anię.

Na drugie danie był kompocik.

Po kompociku Anusia ma pójść spać.

„Spatuleńki, spatuleńki”, kołysze ją babcia. „Co to, płakusiasz? Może masz mokro?” „Mokro ma! – słychać okrzyk, w którym jest sporo tryumfu. – Matka! Dawaj pieluchę!”. „Leż” (to w stronę dziecka). „No, moje ślicne. Moje ślicne. Moje lalunie”.

Ania jest już w łóżeczku, a teściowa mruczy: „Niu-niu-niu. Y-hy-hy, y-hy-hy... A te różowe śpiochy, no te, co ci dałam… – podpytuje Hankę. – To dobre są?”.  „Kuku, kuku –  ćwierka w stronę wnuczki. –  Spatuleńki, nunusi”.

Nagle podrywa się i spogląda na zegarek. „Matko Boska! Ale się zasiedziałam.” Rusza do przedpokoju po płaszcz, jednak zawraca, aby jeszcze poseplenić nad Anią: „Zlób pa-pa babuni, zlób pa-pa. No, koci-koci, kociuńki. Zlób kociulki, kociuńki...”