Zastanawiam się, czy narodowcy, którzy są w tej chwili u władzy, zdają sobie sprawę z tego, że coś takiego jak naród w sensie ścisłym, tj. genetyczno-etymologicznym, w ogóle nie istnieje? Naród miałby być rodziną rodów, gromadą ludzi związanych posiadaniem wspólnych rodzicieli. Tymczasem żaden wielomilionowy naród nowoczesny nie potrafi wskazać takich rodzicieli, wyjąwszy genealogie bajeczne – lecz my tu mówimy o realiach, nie mitach. Uczeni genetycy twierdzą, że Polacy, czy Niemcy, albo Francuzi nie mają odrębnego, narodowego DNA. Są tylko wspólnotą języka, interesu politycznego, sposobu gospodarowania, podtrzymywanej pamięci zbiorowej, kultury, wiary et cetera. Ludzie to nie owady społeczne, termity czy pszczoły, które w każdym roju kopiują genotyp swej królowej. A skoro tak, to powtórzmy: żaden ludzki naród nie jest narodem. I polskiego narodu w sensie ścisłym, genotypowo-etymologicznym, także nie ma.