Zapytała: miałeś kiedyś w duszy błędy ortograficzne? Miałem. Odpowiedziałem szybciej, niż zdążyłem o tym pomyśleć. Zakładam zatem istnienie jakiejś ortografii duszy, albo – że sama dusza jest ortograficzna. Bądź bytuje (istnieje) według osobliwego zapisu. No tak, przypominam sobie, jak to jest w hebrajszczyźnie z podobnymi do siebie literami słowa oneg i nag’a. Pierwsze oznacza rozkosz, drugie – plagę. A nasze homonimy? Morze i może?
Błędy w mojej duszy są najczęściej błędami „homonimicznymi”. Widzę morze, a może to nie morze?
© Bogusław Kierc