Dość często słyszę skargi różnych osób, że obrażane są ich uczucia religijne. To, co je obraża, zwykle nie powinno obrażać uczuć wyznawców prawdziwie wierzących i żyjących prawdami wiary. Jak nie obrażał uczuć religijnych Jezusa Piłat, kiedy „wciągał” Go w „dyskusję” o prawdzie.
Moje uczucia religijne (rzymskiego katolika) są obrażane wielokrotnie na „terytoriach” promieniowania kościoła (instytucjonalnego). Między innymi – obraża je monstrualny posąg w Świebodzinie. W samej istocie sprzeczny z Postacią, której wizerunek ma przedstawiać. Uważam tę figurę za bluźnierstwo wobec „Cichego i Pokornego Sercem”.
No tak, a co z potężnymi Chrystusami w Monreale i w innych świątyniach tamtego czasu? Albo – z Madonną na fresku Jerzego Nowosielskiego w Kościele Świętego Ducha w Tychach? Och, to są wizje, metafory nieba. W głębszym sensie „przeskalowane”, poza trójwymiarową iluzją. Ich status jest podobny statusowi ikony. „Malowanie ikony jest łaską”. Nie pychą przewyższenia dotychczasowych „przybodobań się” ludziom i nawet Panu Bogu.
© Bogusław Kierc