Do wielu obserwacji i refleksji w tym pandemicznym przemodelowaniu naszego bycia trudno mi się przyznać, bo nie wiem, czy są właściwe jedynie mojemu usposobieniu, czy też udzielają mi się podobnie, jak mijanym w „przepisowej” odległości. Najogólniej (i najoględniej) mówiąc, ludzie jawią mi się jako postaci spowite w tajemniczą aurę erotyzmu. Nie wiem, czy to wynika z jakiejś wzmożonej statystyki przebywania w bliskości, czy też moje detektory uwrażliwiły się na ten fenomen. Coś podobnego odczuwałem niegdyś w Meksyku. Może tak spotęgowane zagrożenie śmiercią wypromieniowuje z ludzi ich prokreacyjne „informacje”?
© Bogusław Kierc