Wrzawa i cyrk przedświątecznych protuberancji niemal całkowicie pomija istotę i sens obchodzenia świąt. Choć kalendarz trzyma się daty Bożego Narodzenia, to i tak czas tapla się w „bożonarodzeniowych jarmarkach”.
Kosmiczny Fakt przemienia się w komiczny akt konsumpcyjnej feerii. Do szczętu kiczowatej i głupawo pogańskiej w tak zwanym „przeżywaniu” katolickiego adwentu.
Czekamy na „wigilijny” barszcz (albo inną zupę dozwoloną przez tradycję), na karpia, na kolędy, na prezenty.
Pewnie, że uogólniam. Ale tę maź obyczajową trudno zmyć.
© Bogusław Kierc