Myślę o dotykowym pamiętaniu uściśniętych dłoni. Tych ulotnie, czy przelotnie ściskanych i tych, które ściskałem często. O ich rozpoznawalnej indywidualizacji: mała dłonka Beniamina, mocna dłoń Tymka, mięsista dłoń Miłosza, niemal krucha dłoń Piotra, eteryczna dłoń małej Hinduski, czuła dłoń Kuby, lekka dłoń Szymborskiej, wyrazista dłoń Adama Makowicza...
Witam się z nimi i witam – bez uwarunkowań czaso-przestrzennych. Przedsmak wieczności? Czy w każdym istotnym uścisku zwiastowane jest coś takiego? I może formułka, umieszczana czasem na końcu listu: ściskam dłoń, ma sens głębszy niż banalny uzus?
© Bogusław Kierc