Kwestia dwunastu lat seksualnej abstynencji Prospera (jeśli rzeczywiście był seksualnym abstynentem) mogłaby być fascynującym tropem interpretacyjnym. Trudno orzec, że wyzwolił się od napierających sił popędu, że nie upominały się o swoje – choćby tylko – poranne erekcje.
Nie suponuję żadnych „zastępczych” zaspokojeń; nie chciałbym przekraczać granicy dyskrecji i zachować delikatność wobec intymnych tajemnic Prospera, nawet jeśli uznamy go tylko za postać fikcyjną. Pomysł „użycia” Mirandy jako „pokusy” dla Ferdynanda jest oparty na dynamizmie seksualnym.
Kiedy Kaliban mówi o Prosperze – „on sam ją nazywa”, brzmi to prawie tak, jakby powiedział: on sam ją używa. I brutalnie.
© Bogusław Kierc