No, dobra. Wspięliśmy się na pagórek miłosnej gramatyki (albo sam się wdrapałem), a to w innych oczach, w innej duszy (i tak zwanym sercu) wygląda inaczej i troszkę zmienia temperaturę patrzenia i widzenia.
Uzurpacje zakochanego (a nawet – kochającego) pożądliwca bywają studzone przez trzeźwy umysł i zmysły tej jedynej, wyjątkowej istoty ludzkiej, która akurat okazała się rara avis jego kogucich wyobrażeń.
Słucham więc pokornie tego, co mi wytyka, albo – ku czemu mnie prowadzi, wierząc, że przewyższa mnie swoim instynktem. I inteligencją.
Często mówi tak, jakby układała wiersze. A nie układa, tylko gada. No, proszę:
Potknięcie
Pień
rzucił
cień
i
na kolana
Okazja
Weszłam
bez zastanowienia
badanie słuchu
u optyka
za darmo
O biletach
Mam za jedenaście
i kilka po trzy
a wkrótce nie będę
musiała mieć wcale
a potem
umrę
© Bogusław Kierc