Milczenie książek. Siedzę naprzeciw półek z książkami. Za plecami też mam takie półki. Kilkaset grzbietów opatrzonych tytułami i nazwiskami autorów. Są wśród nich także z moim nazwiskiem. Ich milczenie niczym się nie różni od milczenia tych, między które są wtulone. Wpatruję się w ciszę. Naładowaną materią wybuchową wielorakich bujności życia. Bujności albo ascetyczności – na jedno wychodzi. Wyobrażam sobie możliwość eksplozji. Czy byłby to apokaliptyczny „szum wiela wód”?
Słyszę, i – nawet rozpoznając własne szumienie (sumienie?) – nie próbuję (choćby o tę trochę) złagodzić wyroku milczących książek.
© Bogusław Kierc