nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Znowu miałem sen we śnie

2014-12-28 09:28

 

Znowu miałem sen we śnie: dwuwarstwowe sny są moją specjalnością. Byłem w Olsztynie na Zatorzu, przy ulicy Rataja, w swoim dawnym domu, który w tym śnie stał jak kiedyś na skraju łąk i lasów (a nie jak dziś  otoczony ohydą różnych biznesów i fabryczek). No i okropnie się ucieszyłem, że niegdysiejsze piękno jeszcze trwa. „Ale to może być tylko sen”, pomyślałem we śnie. „Trzeba sprawdzić – postanowiłem. – Spróbuję się obudzić”. I obudziłem się, wskutek czego nadal byłem na skraju pięknych łąk i lasów. Chciałem już upaść na kolana, aby podziękować bogom za cud przywrócenia dawnej chwały, gdy pomyślałem, że na wszelki wypadek wykonam kolejną próbę ocknięcia. Wykonałem ją, budząc się tym razem do rzeczywistej jawy i do smutnej wiedzy o brzydkim Olsztynie dzisiejszym.

...Wyemigrowałem z Warmii w roku 1967. Przyjechałem do Warszawy aby studiować architekturę, ukończyłem ją, a dziś uprawiam (staram się) literaturę. Cóż, wszelka ewolucja kroczy po omacku, jak twierdzą neodarwiniści, nie znając z góry swoich celów. Po olsztyńskim pograniczu natury i kultury, jakim było dla mnie podleśne Zatorze, poszukałem sobie w stolicy podobnego miejsca: od lat osiemdziesiątych mieszkam (z małymi przerwami) na skraju Grochowa (ostatnio Saskiej Kępy), w pobliżu lesistego Parku Skaryszewskiego... Wzór „pogranicza” wiąże się u mnie również z tym, co i jak piszę. W literaturze podniecały mnie od zawsze krawędzie, różne rzeczy przełamane, mieszaniny i sylwy, błędniki, labirynty: takie jak ten tutaj Błędnik. (A wszystko zaczęło się być może od olsztyńskiego Zatorza).