nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

WĘDROWNICZEK, Wojowniczka, czyli głos z innego świata

2018-03-06 14:14

Wiersze z nowego tomu Ewy Sonnenberg, choć każdy z dwudziestu trzech utworów jest osobny i samodzielny, układają się w jeden metafizyczny poemat o miłości, przemijaniu, kosmosie i wieczności, a także o istocie i sensie poezji. Są one pisane z rozmachem i wizją, tworząc wirtuozerskie (chodzi mi o nieustanną zmianę perspektywy) ciągi obrazów oraz opowiadanych historii, wybrzmiewające w szerokich frazach swoją własną, wewnętrzną melodią. Miejscami są silnie zmetaforyzowane i odwołują się do wschodniej symboliki oraz filozofii.
Wrocławska poetka udowadnia w prawie każdym z „Wierszy dla jednego człowieka” (Szczecin 2017), że „pisanie to kolekcjonowanie jednorazowych skojarzeń”, a że jest to jednocześnie „walka o przetrwanie”, tym samym poeta staje się wojownikiem o „nieograniczone prawo do wolności” (poemat „Balkan Rhapsody”). Bo wolność, podobnie zresztą jak miłość, jest tą wartością, o którą trzeba stale walczyć. Poeta zdaje się być jak bohater utworu „Perski wojownik”, dla którego „każda walka była (...) jak pisanie wiersza / Metafizyczna wojna w obronie świętych słów”, zaś na jego mieczu połyskiwał napis: „W imię Boga i Miłości”. Pragnieniem poety jest więc napisanie wspaniałego, doskonałego wiersza, jaki się pisze raz w życiu (*** „Napisać coś takiego...”). Musi on mieć nieosiągalne metafory, a jego pochodzenie z pewnością jest boskie, staje bowiem „twarzą w twarz z tajemnicą”. Taki wiersz to blizna po ranie (jednak „nikt nie rozpozna po jakiej”).
Ewa Sonnenberg nazywa swoje nowe utwory „krakowskimi”, jako że powstały one w okresie jej pobytu w nadwiślańskim mieście artystów i zabytków; czasie zresztą, jak przyznaje, bardzo dla niej dobrym. W zbiorku znalazły się także wiersze o nieco innej geograficznej proweniencji, a mianowicie: berlińskie „Dwa światy jeden czas”, wrocławski „Stan podgorączkowy”, „Mediolański deszcz” oraz składający się z dziewięciu części „Balkan Rhapsody”. (...)

[całą recenzję będzie można wkrótce przeczytać w jednym z pism literackich]

© Marek Czuku