nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

WĘDROWNICZEK, Leśmian is the best

2015-12-15 14:37

Po latach z wielkiej czwórki MHRS zdecydowanie preferuję Różewicza i Szymborską. Wszyscy z nich to mistrzowie nad mistrzami, ale ja chcę jeszcze więcej. Szukam ponadczasowości, uniwersalności, prostoty.
Poezja Miłosza przypomina gęstą litewską zupę. Smakuje wybornie, ale w pewnym momencie przestajemy odczuwać głód. Poza tym niedźwiedź czasem trochę za bardzo skupia się na samym sobie. Co prawda artyści tak mają, ale nie muszą od razu o tym pisać. Nieustannie uwielbiam Dar.
Z kolei u Herberta razi mnie nadmierne upolitycznienie, patos i ironia. Już się dosyć naudawaliśmy smutnych rewolucjonistów w Café Herbert & New Wave, teraz wreszcie możemy być sobą. Szymborska wprawdzie też szydzi, ale czyni to z pewną taką subtelnością – u niej ironia pisana jest poczuciem humoru, a nie żółcią. Środkami stylistycznymi nie można wywijać jak cepem (to oczywiście nie o Herbercie, ale tak ogólnie). Kocham Pana od przyrody.
Jeśli chodzi o finałową parę, to za Szymborską przemawia niewielka liczba. Różewicz za dużo napisał. Ale to właśnie z niego wszyscy jesteśmy, często nie zdając sobie z tego sprawy, że piszemy Różewiczem, bo to przecież oczywiste jak oddech.
Też się dziwię, że ja – poeta o skłonnościach metafizycznych wybieram sceptyków, ale tu przecież chodzi o literaturę. A tak w ogóle to Leśmian is the best forever.

© Marek Czuku