Mogłabym pójść dalej, może nawet w zaprzeczenie albo w zaprzestanie. Wcześniej nie podejrzewałam, że żyjemy w wielkim komputerze. I gdy czuję, że coś mnie wypluwa, jestem poddawana mnożeniu, dzieleniu, dodawaniu, odejmowaniu albo jestem stawiana po przecinku. Ktoś tam decyduje, kiedy się uśmiecham, jem czy choruję. Umieranie, jako część gry. Ktoś poszedł na lunch i pozostawił mnie w zawieszeniu, w kącie z ulubioną muzyką. Zsumowana. Wszystko z powodu nieodwzajemnienia. Później spróbuje rozluźnić nastrój. I tak, jestem w śródku jakiegoś wnętrza. Reaguję na głos, proste sygnały. Jeszcze bez wyjścia.
© Małgorzata Południak