Unikam ludzi, którzy przygniatają mi palce albo skrobią pięty. Często robią to nieświadomie, dla mnie jednak ich zachowanie jest złośliwe, podłe albo zwyczajnie nie do wybaczenia. Takich ludzi układam na półce i knebluję im usta. Nie mają do mnie dostępu. Przekreślam ich i nie chcę mieć nic wspólnego. Unikam, przemilczam i nawet nie chcę słyszeć od znajomych, „przecież nic się nie stało”. A jednak, ból, który czuję jest okropny, twardzielom zazdroszczę odporności. Wciąż się tego uczę. Nadwrażliwość jest gorsza od cholery.
© Małgorzata Południak