Jestem zmęczona, kiedy na myśl przychodzi mi filozof albo tkanka dźwiękowa jego wywodów. Humanizm. Zgrabne paradygmaty, popularność, ćwiczenia z dykcji. Zapomniałam o tym świecie. Zapomniałam o powtarzających się motywach życia osób narcystycznych. I nagle trzask. Wchodzą mi w drogę. Poetki i poeci. Nienasyceni. Utrzymują nerwowy trend. Nienawiść, nowotworowy naciek na ścianie w tle, gdzie wsiąkają metafory dopełniaczowe, słowa twory/potwory. Od samego brzemienia słów zwijam się w ramiona, wypompowuję z siebie rodzaj nędzy, która zjawia się z paniką. Mam z tym kłopot.
© Małgorzata Południak