nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PRÓBY ZAPISU, Najlepsze strony profili

2020-02-03 16:05

Sprawy ojców, do których trudno dotrzeć.
Synów przeciągających ciało w letnich łóżkach i w większości
obojętnych. Odnajdują się w słowach, w mowie szeptanej,
z nostalgią i z zaskoczeniem. W cierpkim smaku ginu.
W dymie. W przecieranych oczach. W głębokich spazmach.
Kto jest bardziej uwikłany, a kto tylko obejmuje odrapane
z kory drzewa, pociąga nosem, próbuje coś ugrać,
wygrać rundę, oczekiwania. To koniec ty zasrańcu.

To wyżej zalatuje bzdurą, jakąś niepotrzebną historyjką
wymyśloną na potrzeby małomiasteczkowych płaczek,
mitów miejskich podawanych z ust do ust albo w palcach.
Chusteczki higieniczne owijają każdy kęs, purpurową literę,
szkarłatny znak, każdego dnia spadają ze stołu. Dębowego,
o mocnych nogach, bez śladów po kornikach. Turlają się, idą
w zaparte albo pod stopy i przenoszą w kawałkach drobiazgi,
w plamach. Roztarte. Stracone w pyle.

Ojcowie. Wymyśleni na potrzeby zimy, bolesnego razu,
zapisywani małymi znakami, ciągiem niepowodzeń.
W gadkach o niczym, o siadaniu na końcu. O rękach
sięgających światła, o celowości życia w ciemnościach,
w cieniu, ukradkiem, z dala od uniesień. Blisko matrycy,
w drobno rozstawionych otworach, w wyciekającej farbie,
w przeniesieniu, bo tak jest zawsze lepiej. W jedną stronę,
w odorze szajsu, który rozpowszechniają w kolejne urodziny.

© Małgorzata Południak