Oko jest jeszcze żywe, chociaż mylę się i zapisuję, że żwawe. I spokój jest spokojem. Nic sobie nie wyobrażam, uśmiechem odpowiadam na uśmiech. Z daleka i bliska. Zmuszam się do refleksji po napisach końcowych w kinie. Wypowiadam jakieś frazesy po spektaklu, na którym chłopcy deklamowali teksty o utopii, dusili się od smogu, kobiety traciły dzieci. Gratulujemy sobie życia. Śpiewamy hymny, dyskutujemy o korzeniach, a w rzekach nie ma już roślin, a brunatne jest brunatne. Brunatne zabiera brzeg wyspy, lepi się do stóp, wypełnia płuca.
© Małgorzata Południak