Każdego dnia powszedniego około godziny siódmej rano mijam przystanek autobusowy, na którym te same, a może tylko takie same osoby w pozie oczekiwania. Oczekiwania na autobus. Przystanek autobusowy, przystanki autobusowe, które codziennie mijam, pełne są nieobecności. Także tej, która we mnie. Nieobecności wypełnionej oczekiwaniem.
O cokolwiek chodzi, zawsze chodzi o obecność.
WŁĄCZA SIĘ*
Niechcący nagrałam deszcz. Czasem,
zobacz, chcesz coś zapisać w telefonie,
a włącza się dyktafon. Puszczam go sobie
teraz, kiedy robi się zbyt jasno.
* Karina Caban, „Niewiele nieszczęścia”, s. 13, Warszawa 2023
© Tomasz Majzel