Żeby coś napisać o innych, należy nasłuchiwać, przysłuchiwać się, łapać słowa wypowiedziane w tramwaju, autobusie, a najlepiej na ulicy, wypowiedziane w tłumie z ust osób rozmawiających ze sobą, wymieniających się myślą, emocją, pomysłem, spostrzeżeniem, choćby spojrzeniem... Wystarczy słuchać, co mówią... słowem, ciałem...
No chyba że wpatrują się w ekran telefonu i... I dzielą się między sobą tylko ciszą. Jeszcze głębszą niż ta, która jest. Ciszą, której nie ma.
PUSTY DOM*
2.
Horyzont rozciąga się nawet tam,
gdzie kończą się spojrzenia.
* Grzegorz Olszański, „Kroniki filmowe”, s. 42, Warszawa 2006
© Tomasz Majzel