nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Zborowski

2025-09-28 11:56

ZBOROWSKI (ur. około 1918 roku). Doktor Witold Scheuring odnotował wielu naszych łagierników („urzędnik skarbowy” Ostrowski, “młokos” Zborowski z Łodzi, kapitan Fedorowicz), przeczytajmy dłuższy fragment wspomnień Witolda Scheuringa, nie bacząc na „słabe, niewyrobione” pióro autora: “Najbardziej z tych obserwacji utkwił mi w pamięci widok ludzi wracających z Kałymy, tzw. transportów kałymskich. Ale opisywać to — to za mało! Trzeba to było oglądać samemu (...). Na drogach prowadzących do obozu ukazywały się co pewien czas nieprzejrzane szeregi jakichś mas, długie kolumny ludzi-łachmanów, żywych trupów, prowadzonych i otoczonych przez konwojentów. Bez nóg, bez rąk, bez nosów i uszu, z głowami i twarzami poowijanymi brudnymi szmatami, a sami w szmatach jedynie, chwiejąc się i kulejąc, opierając się na jakichś laskach, kijach i kulach, skacząc o jednej nodze i czołgając się po ziemi, wychudzeni, wyniszczeni, o ziemistych cerach i zapadłych oczach — wracali ci ludzie »stamtąd«. (...) Obsiadali wyznaczone im rejony, rzucali się jak szarańcza na wszystko, co było do jedzenia. Chleb, jarzyny i inne artykuły spożywcze, którymi handlowano w barakach, znikały z obrotu handlowego lub skakały niepomiernie w cenie. Mówiono sobie, że to im, tym szkieletom zawdzięczamy to beznadziejne siedzenie w obozie, gdyż oni muszą być najpierw zwolnieni i wyprawieni w drogę” (łagier Buchta Nachodka, VIII-XI 1941).
Zawładnęły mną zapiski Witolda Scheuringa (1897-1980), to łagiernik, z którym pozostaję od kilku dni. Zrezygnowałem z wierszy Macieja Łukasiewicza, bo poezja, nawet najlepsza, może zawsze poczekać.

[14 VIII 2025]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki