nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Turwid Marian

2016-11-20 15:14

TURWID MARIAN (1905-1987). Nie chce być inaczej. Jedenaście wierszy, lecz wszystkie ubożuchne: „Odwalamy dni powszednie / niby szarej ziemi naszej skiby – / wprzążeni codziennie, / nieodmiennie – / od poniedziałku aż po kres soboty – / w pługi mozolnej roboty”. Z pewnością najlepiej prezentuje się „Nauka”, ale nie będę upierał się przy swoich spostrzeżeniach:

Bałtyk mnie uczył tęsknoty,
gdy mnie głębią wód powstrzymał w biegu
i drugiego nie pokazał brzegu,
widnokręgu zakrywszy go płotem.

Szkoda mi oczywiście powojennej książeczki Mariana Turwida („Składali uczniowie 1 kl., a tłoczyli uczniowie 2 klasy Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Bydgoszczy w maju 1949 roku. Nakład 240 egzemplarzy”). Szkoda mi każdej książki poetyckiej, z której nie umiem niczego wynotować. Nawet „głuchej antyfony czasu”: „widzę siebie we śnie / stoję  na brzeżku lotniska / z którego chce startować samolot języka / już pędzi po betonie twardego milczenia / ale wzbić się nie może/ próbuje wielokroć / nic / tylko płacz bezsilny i ssące podłoże / chcę napluć na zły beton / oschły i złośliwy / lecz nie mogę bo w ustach tylko drżąca pustka / po języku / ten właśnie w samobójczym zrywie / próbuje po raz n-ty pokonać milczenie / oderwać się od głuchej antyfony czasu” (Henryk Makarski).

Marian Turwid: „Wiersze”. Wydawca: Zespół „Arkony” w Bydgoszczy (Bydgoszcz 1949), s. 28

[2 V 2016]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki