RABSKA ZUZANNA ALEKSANDRA (1888-1960). Niezbyt fortunne określenie, ale nie mam innego pod ręką. To, co napisano o Wandzie Kronenberg (była „katoliczką w dokumentach, Żydówką z pochodzenia”), można również powiedzieć o Zuzannie Rabskiej.
Znam zaledwie sonety Rabskiej z 1916 roku. Nieco więcej obiecuję sobie po jej książkach częstochowskich i szamotulskich, napaliłem się na publikacje częstochowskie i szamotulskie Rabskiej, ponieważ lubię gmerać, czyli operować na peryferiach. Na szeroko rozumianych peryferiach. Nikomu tam nie przeszkadzam.
[11 VIII 2018]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki