POGONOWSKA ANNA (1922-2005). Tom wierszy dedykowany Eugenii z Gadzinowskich Pogonowskiej. To dobrze, iż poeci (włącznie z ETD) pamiętają o swoich matkach.
Nie mam szczęścia do Anny Pogonowskiej („Tęczuje ropa mojego popiołu”), chybiam z lekturą jej tekstów: „Włos kosmosu schwytałam i ciągnę / Aż roznieci rozgałęzi mnie tchnienie”, „Wolę twój malowany kształt swym bezsnem darzyć”, „Zimną sierść łąki wełni kwiat”, „A kiedy noc zawyje, gdy miecz nas przeszyje, / Kiedy nicość wężową, lśniącą nagnie szyję”, „Życia więcej niż życia / Pożądali za życia”.
Urzekły mnie ponadto „kosmiczne ordynki kapusty” i „bezwonne skóry kwiatów”. Najdłużej jednak medytowałem nad następującym dystychem Pogonowskiej:
Schizofreniczne twarze
Palą wszystkie ołtarze
Przepraszam za rymnięcie (kosmiczne i schizofreniczne), ale ów dystych musiałem uwzględnić.
Anna Pogonowska: „Gąszcze”. Czytelnik, Warszawa 1961, s. 113
[5 XII 2015]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki