nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

PONIEWCZASIE. Piotrowiak Jan

2016-06-12 14:40

PIOTROWIAK JAN. Najbardziej podoba mi się Piotrowiak w wierszach chłopskich i wiejskich: „Oj, zagraję ja dziewczynie! – / Na fujarce wierzbowej. / Oj, zagraję ja prześlicznie, / W cichy wieczór majowy. // Zadrżą pola, zadrżą lasy, / Od serdecznej muzyki. – / Czego serce nie wyśpiewa, / Dopowiedzą słowiki...”.
Piotrowiak zresztą nie poprzestał li tylko na „Fujarkach” i „Bocianach”. Wymieńmy dla przykładu „Dąb Mickiewicza w Kopaszewie” i „Cieniom Henryka Sienkiewicza”, a także cykl pięciu „Sonetów malborskich”, choć rzeczywiście poeta jest sobą w najprostszych strofach: „Od zagona do zagona / Idzie bieda pochylona / I jak wróble u poddasza, / Do wieśniaczych chat się wprasza... // Nocką wzdycha do księżyca, / Nasza bieda biadolica”.
Nie poskąpmy Piotrowiakowi miejsca, mimo powyższych fragmentów („Oj, zagraję ja dziewczynie!...” i „Nasza bieda”). Warto poświęcić się dla „wiośnianych tchnień” poety, zwłaszcza że „Kwiat” nie przytłacza nas najgorszą pleciugowatością. Skonfrontowałem się chociażby z pleciugowatością Eugeniusza Wałkuskiego, będę więc bronił wierszy Piotrowiaka:

W cichej izdebce mojej sierocej,
Kwiat się rozwinął dzisiejszej nocy.
Taki prześliczny, jak krew czerwony,
Zdobi mój pokój kwiat ulubiony.

    I kiedy słońce w niedzielny ranek
    Błysło przez tkankę białych firanek –
    Rozkwitły w mrokach nocy majowej,
    Mdlał od rozkoszy kwiat purpurowy...

A gdym okienko chaty otworzył,
Kwiat purpurowy na nowo ożył –
Wsłuchany w ptasząt przecudne pienie,
Wdychał wiośniane zefirów tchnienie...
.   .  .  .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   

    Lecz gdy nastaną zimna i słoty,
    Wtenczas mój kwiatek umrze z tęsknoty,
    A ja, sierota... wsparty o ścianę,
    W mojej izdebce sam pozostanę...
    
Urzekła mnie smutna „fujarka wierzbowa” Jana Piotrowiaka. I ta „bieda biadolica”. I to przeświadczenie, pod jakim podpisuję się oburącz („Czego serce nie wyśpiewa, / Dopowiedzą słowiki...”), nie zapominam bowiem o własnych doświadczeniach i ograniczeniach. O tym, że wyszedłem z „wieśniaczych chat”, z których wyniosłem umiłowanie polszczyzny. To nic, że była to nieporadna polszczyzna mojej unickiej matki.

Jan Piotrowiak: „Z wiosennych tchnień. Poezye”. Drukiem i nakładem Wiktora Kulerskiego, Grudziądz 1916, s. 61

[5 III 2011]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki