NIKLEWICZOWA MARIA (1892-1985). Sporo rewelacji o tęsknocie („tęsknicy niestrudzonej”), osamotnieniu, smutku, rozpaczy, a przede wszystkim o duszy: „Gdziekolwiek pójdę, gdziekolwiek się ruszę, / W mych dłoniach wszędy niosę czyjąś duszę, // A moją duszę dłonie czyjeś niosą / Przez ciche łąki, wysrebrzone rosy”.
Prawdopodobnie najciekawiej prezentują się wiersze miłosne Niklewiczowej („Spragnione wargi moje / Niech w kielich twój zanurzę i słodyczą poję”), ale powinniśmy uważnie prześledzić „Kołysanki” i zgłębić „Błękity”, dla których nie mam większej cierpliwości:
Dałabym siebie za nic, za nic,
Gdyż to, co czuję, jest bez granic,
Jak sfer bezkresny pęd i granie.
Maria Niklewiczowa: „Taniec poezji”. Nakładem Księgarni i Składu Nut Perzyński, Niklewicz i Spółka, Nowy-Świat 21, Warszawa 1922, s. 173
[7 IV 2013]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki