HOESICKÓWNA JADWIGA (1905-1968). Przebrnąłem przez wiele nieporadnych książek poetyckich, ale zbiór Hoesickówny stanowi prawdziwą rzadkość:
Czy tobie także tęskno do tej chwili,
By się już ludzie wreszcie nie dziwili,
Że się kochamy, niepomni na „względy”
I na pozory, których pełno wszędy?
Czy twoja głowa i cała osoba
I osobno usta, twoje oczka oba
Nie tęsknią czasem do cichej pieszczoty?
Czy Ci się nie śni czasem przyszły sen nasz złoty?...
W 1930 roku sprawniej nawijał i dyrdymalił chociażby Władysław Szymański. I to w Brzeżanach. Natomiast Hoesickówna proponuje nam teksty, z których nie da się niczego wycisnąć. Bodaj jednej zwrotki:
O tak – tak dobrze... ale poczekaj –
Bo twoja bliskość tak mnie odurza...
Tak dobrze mi przy tobie...
Ty mój Maleńki!
Odpadam niniejszym od „Łkań i pieszczot” Hoesickówny, które opublikował Ferdynand Hoesick (1867-1941), ojciec poetki. Skądinąd zasłużony pisarz i wydawca.
Jadwiga Hoesickówna: „Łkania i pieszczoty. Poezje”. F. Hoesick, Warszawa 1930, s. 83
[14 XII 2014]
© Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki