Opowieść, której brakuje paru elementów, zawiera miejsca puste, dziury, szczeliny, luki, rozpadliny, a wiadomo, że tylko puste miejsca mogą się wypełnić. W czytaniu, w rozmowie o przestrzeniach, kroki trzech mężczyzn w brzozowej alei otwierają jedną przestrzeń, zamykają drugą. To samo dzieje się w rozmowie o wietrze, który powoduje lekkie szmery podobne do echa biegnących po piasku koni. Jest też coś zwiniętego na dnie jeziora, w niepokoju życia i rozwija się w światłach lamp samochodu, które są jak oczy diabła wyszukujące czegoś w trawie. Nieznane przestrzenie rozdzierane są przez wyobraźnię, widać wtedy, co jest w środku. Oni mówią o tym po staroświecku, powoli, przesypując z ręki do ręki białe kamyki z dna strumienia. Każdy trzyma tu w ręku swój świat, mówią, że każdy świat ma swoje granice, nie wierzę im. Czekam, co się stanie.
________________________
Jan Drzeżdżon – Oczy diabła
© Marta Zelwan