nigdy tak nie pisz, nigdy, to znika zanim jest, to co mówi ja, wszyscy mówią o sobie „ja”, więc „ja” to wszyscy, ale w strefie powłok skórnych, gdzie zawsze coś dotyka, rani, czepia się i wnika, jest inaczej niż na osobności, nie pisz z tym echem, z tym poszumem, którego nie ma u podstawy myśli. w tym roku jesteś w „Pożegnaniu z Afryką”, gdy opustoszały pokoje, zabrano wszystko, teraz może tu być albo nie być nic. w końcu biały kogut Fatimy uderzył jaszczurkę dziobem, oderwał jej język i była to wróżba, po czymś takim nie ma już się czego bać.
[drabble]
© Marta Zelwan