nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

MAŁOMIASTECZKOWE ZRYWY, Pogdyńskie powidoki

2018-06-22 15:44

W sobotę – 16 czerwca – przyjemność niewątpliwą miałem występować z recitalem w Gdyni. Przesympatyczny klub DeguStacja, choć z zewnątrz wygląda, jak jeden z tych bunkrów, których sporo u mnie w Policach. Właściciel-pasjonat. Dokłada do interesu, dokłada do poezji. Ktoś musi.

Gości niewiele – jak to na tego typu recitalach bywa. Ale tuż za ścianą, na zewnątrz urodziny (sto lat, sto lat, sto lat – i jeszcze jeden i jeszcze raz dobiegało z podwórka). W sumie klimat grillowo-wódkowy.

Właściciel-pasjonat wpada na pomysł, który sprawił, że przeszedł mnie dreszcz. Że niebo zawarło się nade mną, a pode mną otworzyła ziemia. Zaprosił towarzystwo urodzinowo-grillowo-wódkowe na mój recital... Na mój recital, na którym chciałem wyrywać ludziom serca i dusze. Na którym chciałem wstępować na szczyty. Szczytować wręcz.

Goście namówić się dali (na szczęście zostawili szaszłyki).

Wytrwali do końca. Wytrwali i słuchali. Wdawali się w bardzo piękne polemiki pomiędzy piosenkami. I... zażądali bisu. Wiem, że mógł tego powodem być ów alkohol, spożyty wcześniej.

A tak poważnie – po raz kolejny przekonałem się o tym, by nie oceniać nikogo przedwcześnie, pochopnie, by nie rzec – po okładce. Chyba poszedłbym dalej – by nie oceniać.

© Zbigniew Wojciechowicz