5 września 2017, 3
Wykład. Mój angielski niepewny do Rosjan grzecznie słuchających. Dyskusja. Potem chwila oddechu. D. łapie mnie i razem czmychamy na miasto. Plac jak ćwierć lotniska szybowcowego z Leninem gotowym do walki. W parku gra postument Michała Glinki. Na chwilę zachodzę do rosyjskiej wersji McDonalda – прекрасный ресторан. Kolorystyka z dominacją czerwieni, błękitu i żółtego.
Deszcz idzie większy i przyśpiesza, a my wraz z nim. Na obiad wstępujemy do samoobsługowej restauracji, gdzie też nas kontrolują. Zjadamy, uciekamy w chodzący deszcz. Na chwilę do sklepu po sprawunki na jutrzejsze śniadanie. Potem biegiem do hotelu, potem biegiem na wykład pewnego pedagoga o ГЕНИЙ СМОЛЕНСКОЙ ЗЕМЛИ. Wraz z młodymi Chińczykami, austriackim duchownym słuchamy педагогическoй речy o gnuśnych Polakach i dobrym carze. To się nazwy prawdziwa rzetelna перeковка. Chyba na chwilę zasnąłem. Duszno. Dziwnie. Ale wybaczam.
© Maciej Wróblewski