6 września, 2
Po wykładzie czekamy. D. rozmawia z jedną ze studentek i zaprasza do Polski, na naszą uczelnię. Niezmordowany D. jak wytrawny dyplomata buduje drogi współpracy i rozciąga mosty przyjaźni. W południe na spacer do zieloności Soboru Zaśnięcia Matki Bożej w Smoleńsku – zieloność na zewnątrz, a w środku szarość kapiąca od złota, zapach świeczek, szmer. W ścianie drzwiczki jak dla krasnala, z których wychodzi zakonnica. Przechodzi obok mnie. Zostawia dziwny zapach szarości. Wychodzimy na podwórzec szeroki. Schody w dół. D. zwraca uwagę na nierówności budowli, elementy architektoniczne rzeczywiście jakby lepione, osłabiająco naiwne w swym kształcie, nieporadności. Wrzucam kilka kopiejek żebraczce. D. ostrzega, że dopadną mnie następne. Schodzimy w dół. Nowa żebraczka już czeka, potrząsając kartonowym pudełkiem, w którym siedzi maleńki szary kotek.
Obiad. Smaczny, smaczny.
© Maciej Wróblewski