nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

MACHNIĘCIA, Podróż siódma, zwana supraską 10

2017-02-15 14:46

17 sierpnia, środa, 6

Jedziemy dalej. W Krynkach, gdzie źródło lecznicze bije, dwa cmentarze: prawosławny na wzgórzu i kirkut na wzgórzu. Kirkut zdewastowany i zarośnięty jak w Knyszynie. Viola spotyka chłopa starego, który tłumaczy, że macewy jakiś czas temu ktoś z kirkutu ukradł, bo piękne marmurowe były. Teraz tylko kamienne resztki zarośnięte. Ale widać, że tu czasem ktoś przyjdzie, kamuszczek postawi lub ogarek jaki. Tu przy ulicy Garbarskiej – bo w Krynkach wielu Żydów garbarstwem się trudniło – spalona synagoga duża. Mocno spalona, że kamień na kamieniu nie został. Gdzieniegdzie ostały się żydowskie chaty, niektóre okazałe, miejscami eternitem lub innym sidingiem oblepione jak szarańczą. Przy ulicy Czystej cheder na półzrujnowany. Ktoś nam mówi dzień dobry.

Miasto żydowskie w 90% zasiedlone od dziesiątków lat przez tutejszych, czyli zagranicznych. Śpiewny akcent, melodia głosu trochę usypia, rozrzewnia. Ale oni tu przyszli po nie swoje i żyją teraz spokojnie. Nie jest to takie proste. Można po jakimś czasie się przyzwyczaić. W środku jest coś na kształt parczku, od którego odchodzi we wszystkich kierunkach 8 uliczek. Może tu zbierali się kryńscy Żydzi i gadali nie wiadomo o czym, a mogli być bardziej czujni. Viola każe mi się popukać w czoło. Czy mogli przewidzieć że trafią któregoś pięknego dnia do pieca? Przecież pracowali, robili co do nich należało, więc niby dlaczego mieli myśleć o gromadnej śmierci?

Poza tym w Krynkach jest naprawdę czysto, spokojnie.

Na koniec odwiedzamy Kruszyniany, wieś tatarską. Meczet zielony jak trawa, starannie odnowiony. Zadbany. Drewniana furtka zaprasza, by wejść. Za nami horda małych Tatarzątek.

© Maciej Wróblewski