26 września 2016, 3
Poczucie zagubienia szybko mijające. Zapachy ulic chwytam i lecę w górę, patrzę się na zakręcenia uliczne. W Lublin niewnikający jestem, obcy sobie i ludziom. Rozdygot mnie chwyta i do końca nie puszcza. Grupki młodzieży klnące idąc. Wchodzę w znane mi rynkowe obdrapanie, uliczki ciasne ciasnością poobijaną, trudną, surową. Mijam wczorajszy teatr pusty. Idący, idący.
Siadam notująco co i jak, myśli składam popijająco. Strzępki rozmów omijam, obrazy gubiący jestem. Wyławiam ścierki myśli. Nawijający jestem do siebie tu, w lublińskiej dziupli. Się piszę. Kaszlący jestem pośród tego wszystkiego. Pigułka i sen ratująco.
© Maciej Wróblewski