nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

MACHNIĘCIA, Lubliniący, czyli dzienniczek sprawozdawczy 4

2017-12-01 16:14

26 września 2016, 4

Las kukurydzy usychający, kołyszący. Za nim domek z ogrodzonkiem i trawką pustą. Zabudowa podmiejska gęstnieje i kosi wzrok działkami pracowniczymi, jak to się nazywa. Przedmieścia Warszawy z prędkimi skrętami ulic, wiadukty. Krajobraz robi się masywny, i taki bez przerwy.

Po niebie samolot i jeszcze dwa. Ekrany. Polska ekranem stoi i głuszy huk gospodarczy.

Poruszenie wśród rodziny. Ojciec doglądając gromadkę. Niby młody taki, z kolczykiem w uchu, swobodny. Miły głos, z kraciastej koszuli flanelowej brzuszy mu się. Ciepłym wzrokiem obejmujący latorośle o kupowaniu czegoś mówiące. Korytarz gęstniejący na Warszawie Zachodniej. Staszek wysiadający na żelazny pojazd do Krakowa. Mnie dalej, do Lublina wiozący pociąg.

Peron tak jak lotnisko nie jest miejscem niczyim, nie jest przestrzenią. Jest w nim ruch  we wszystkie strony się kierujący. Oczekiwanie tego i tych, patrzenie, śmiech, zapachy jedzących, nuda pojedyncza i czasem mnoga. Bagaże i ludzie zaludniają ślizgi peronowe na War-Zach.

Obok mnie jedzące bułki. Mielonka uniwersalna, a pani ma chleb czymś wypchany. Młodzieniec siedzący od Włocławka niezauważony pije colę i kciukujący smartfona.

Trzaski zewnętrzne, tunel do Centralnej miesza mi w głowie. Mlaskająca bułka i chleb. Wjazd do sztucznego świata Centralnej. To jakby do szpitala wjechać lub nawet dalej. Bagaże i ludzie stojący, ktoś z pieskiem przychodzący do wysiadającej kasztanowowłosej.

Już teraz nowe napchanie się robi, nowe bagaże i ludzie. Trochę mniej tego bagażu i ludzi.

© Maciej Wróblewski