nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

MACHNIĘCIA, Dziennik i nocnik szczawnicki 3

2017-07-13 15:43

6 września 2016, 3

Puściliśmy się rodzimymi autostradami na południe. Gubiliśmy tak gładko garście wiorst, że dopiero obudziliśmy się w okolicach drogowskazu prowadzącego na Radomsko. Kraków, Skawina. Fałdy potem się zaczęły. I za chwilę samochodem to w górę, to w dół. Rosło coś po naszych bokach, wiele szło wzwyż i niewiele na dół. Oscypkowe nazwy miejscowości i dużo kur, gęsi, indyków i bardzo zdziwionych piesków z zakręconymi ogonkami. Po siedmiu godzinach pędu mogłem pokłonić się Sienkiewiczowi. Siedział a ja stałem. Zmordowałeś mnie chłopie przez te 3 tygodnie, że ledwie dycham. Alem zdrów na ciele i umyśle, więc jestem. Powiedziałem mu cicho, bo mnie wstyd przed żoną było i ludźmi, co to gromadnie szli obok. Do pomnika gadać nie wypada.

Żona moja śmieje się ze mnie. Sobie spacerujemy do wód. Ja biorę za 1.5 złotego wodę ze źródła Stefan, a żona Józefinę. Cmokamy. Pijemy. Plujemy. Wychodzimy na miasto. Przez rynek centralny na dół wzdłuż strumienia. Między domami przemykamy. Patrzymy na prawo i lewo. I mnie wtedy dotknęła Konopnicka. Nie dość, że ja do Sienkiewicza szedłem, to nadprogramowa Konopnicka mi wyszła. Co prawda na tabliczce, ale była tu, chodziła Pieninami.

© Maciej Wróblewski