nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Dariusz Muszer, 123. Hannover, Ze wspomnień krzaczka porzeczki (1)

2018-01-01 00:01

O tym, jak miałem pojechać, a ziemia zadrżała

 

Miałem pojechać na sylwestra, ale nie pojechałem, bo rabarbar się rozchorował. Coś mu poszło na liście. Jakaś żyłka pękła, jakiś niedomóg chwycił za nogi, a rabarbar zległ, zwinąwszy się w rulon na wyrku w ziemiance. Poza tym u nas dzisiaj deszczowo i wichurzasto. Południowo-zachodni tak się rozochocił, że bez tarczy ochronnej do niego nie podchodź. Oczywiście chodzi o wiatr. Żywopłot z ligustru trochę nas chroni.

Koło nosa przeszedł mi makowiec. Dokładnie się mu przyglądałem, jak szedł. Nogi miał trochę krzywe, głowę czarną, a rozłogi z ciasta. Nawet nie pomyślałem o konsumpcji, gdyż nazbyt byłem zaabsorbowany szukaniem nożyczek. Chciałem sobie coś wyciąć. Gdy w końcu znalazłem, okazało się, że nie mam zezwolenia na wycinanie i na używanie nożyczek. Złożyłem podanie i czekam.

Pierwszy wybuch usłyszałem gdzieś koło szesnastej. Potem przyszły kolejne. O dwunastej w nocy rok 2017 zderzył się z rokiem 2018. Albo jakaś rakieta międzykontynentalna musiała trafić w pobliski skład broni. Niebo zajaśniało, ziemia zadrżała, myszy zbiegły, a jeże podniosły krzyk. Rozpętała się wojna. Po kwadransie przestała się pętać. A potem zadęto w trąby, dając sygnał do rozpoczęcia polowania na ludzi. Istna sieczka.

Krzyczałem, że jestem tylko krzaczkiem porzeczki, ale nikt nie chciał mi uwierzyć. Pierwszy strumień z miotacza ognia dotarł do mnie z lewej. Potem były następne. Tyle jeszcze spostrzegłem, że żołnierze Nowego Roku mieli czyste mundury i brudne ręce.

© Dariusz Muszer

►oficjalna strona internetowa autora