Mistrz Lio-tse stwierdził kiedyś: „Nie ma półnagich prawd”. Jego uczniowie uznali to za wielkie odkrycie.
Siedem lat później zmienił zdanie. „A może jednak?” – powiedział, wpatrując się w grządkę, na której nie wyrosły rzodkiewki.
Przez następne siedem lat nadal zajmował się tą tajemnicą. Gdy pewnego dnia ujrzał nagiego młodzieńca, który, zażywając kąpieli, stał po pas zanurzony w rzece, doznał oświecenia. „Pewnie, że są!” – oznajmił zdumionym uczniom.
Następnego dnia udał się w góry. Zamieszkał na stałe w pustelniczej chatce. I nigdy więcej nie miał już uczniów.