Fejsbuk znów mnie zapytał, o czym myślę. Odpowiedziałem mu, że zastanawiam się, czy stworzyłem w ogóle w życiu coś ważnego. Cóż, może i nie stworzyłem, jednak i niczego ważnego chyba nie zniszczyłem. A to już by było jakieś osiągnięcie! Nie podłożyłem jak dotąd bomby w miejscu publicznym, nie wypisuję grafficiarskich bazgroł na odnowionych budynkach, nie uwodzę dzieci przez internet, ani tym bardziej ich nie gwałcę, i tak dalej. Może proceder unikania zła zostanie mi policzony w poczet zasług? A nawet dostanę za to jakąś nagrodę? (Uważam, że za ładne zaniechania powinna być gratyfikacja.)